Promo

news_prev news_pause news_next
  • ERROR 1
English
Vogue

Serdecznie zapraszamy do Vogue Style, gdzie przy wybornym jedzeniu, dobrej muzyce i profesjonalnej obsłudze spędzisz miło czas. Vogue Style jest kameralnym miejscem w centrum Warszawy. Ciekawe rozwiązania, ciepłe kolory wnętrz sprawią, że będziesz chciał tam wrócić. Zobacz sam i oceń czy jest to miejsce dla Ciebie.

Galeria wnętrz
Kontakt i lokalizacja
Vogue
Lokalizacja: ul. Złota 7
Adres email: vogue@voguestyle.pl
Telefon: (22) 8276601
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ LUB OPINIĘ:
Pseudonim:

KOMENTARZE:

My często odwiedzamy Vogue Style i nie mamy żadnych zastrzeżeń! Zarówno obsługa jak i sam właściciel są bardzo sympatyczni, a atmosfera bardzo dobra.
Snake_Lady
2010-07-10 10:04:56
djz74.neoplus.adsl.tpnet.pl
hahahaha ale glupia pipa... znizke za to ze zatrzasnela sie w kiblu...
kark
2010-07-09 21:21:49
cpk124.neoplus.adsl.tpnet.pl
Sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Drzwi w toalecie funkcjonują idealnie do dziś, nie mamy problemu z gośćmi, którzy próbują coś zdobyć w taki a nie inny sposób.
Bartender
2010-05-04 12:42:20
idj97.internetdsl.tpnet.pl
19.03.2010 Uwaga proszę Państwa, proszę Państwa, uwaga!!!! Piątek , tydzień się kończy… idę z przyjaciółką na ploty. Dokąd? Do Vogue’a. Zamawiamy piwo/wino. Ona idzie do toalety. Wraca. Mija godzina- idę ja. Wychodzę. Nie, nie wychodzę - zaciął się zamek w drzwiach toalety. Pukam w drzwi, za dwie minuty ktoś podchodzi, proszę o poinformowanie Obsługi o sytuacji. Słyszę zza drzwi damski głos jednej z Pań z Obsługi. „Wiedziałam…” Za chwilę słyszę, że coś się dzieje za drzwiami, próbują je otworzyć z zewnątrz: śrubokrętem, nożem, nożyczkami, potrzebne są obcęgi. Trzeba podważyć drzwi i je zdjąć. Słyszę, że jeszcze chwilę…. Jeszcze pięć minut… Do drzwi podchodzi (powiadomiona na moją prośbę) moja współtowarzyszka. „Jeszcze pięć minut, zaraz ktoś przyjedzie” A ja czekam, stoję, siedzę, kucam. Zaraz przyjedzie ktoś wezwany, aby sytuację uzdrowić, więc ok. Po 15 minutach Pan z Obsługi otwiera drzwi. Mówię krótkie dziękuję do Pana, który mnie uwolnił i wracam do stolika. … Mija 40 minut. … Prosimy rachunek, Pani przynosi. I teraz moja towarzyszka mówi: „Ale chyba moja koleżanka nie powinna płacić – w związku z zaistniałą sytuacją…” Pani kelnerka na to, że zapyta menagera. Wraca i mówi: niestety, ale muszą panie opłacić cały rachunek. Na to ja proszę, aby podszedł do nas ów menager. Iiii….. Przyszedł  Koleś koło trzydziestki. Lekko się zgiął ku mnie, w kurtce zimowej (!!! Czy tak się rozmawia z klientem?), błyszcząca twarz usiana kaszakami i czymśtam jeszcze I TERAZ !!! On: Jestem WŁAŚCICIELEM (sic!). Ja Zacięłam się w toalecie, przy dostarczeniu rachunku moja koleżanka powiedziała… On: A czyja to wina, chyba nie nasza. To pani… Ja: … ale proszę mi nie przerywać, chciałam tylko powiedzieć , że (to ze strony usługodawcy powinna wyjść propozycja, że panie nie płacą, orzeszki/chipsy od firmy…. wiecie, XXI wiek, walka o klienta… )… ON: … nawet pani dziękuję nie powiedziała! A czyja to wina? (dziękuję, że wyszłam po 15 minutach z KIBLA?) Ja: Ale ja tyko chciałam powiedzieć… On (już się wyprostował, zaszeleścił ortalion): Chyba Pani… Ja: W takim razie, dziękujemy… Papieros, opłacamy rachunek i wychodzimy. Najpierw moja towarzyszka zaczęła się ubierać. Podchodzę, a ona: Czy ten koleś przy barze na nas tak patrzy? A przy barze siedzi „pan z małą szyją” w wyrazistego koloru koszulce i łypie na nas w sposób znaczący (oczywiście nasz subiektywne odczucie). Wychodzimy. Drzwi się nie domknęły, a tu nasz pan w czerwonym obcisłym T-shirt otwiera je i donośnie mówi „Do widzenia”. Ja nie odpowiedziałam, moja koleżanka- owszem. I tutaj najciekawsze: „Możecie tu nie przychodzić”. Drzwi się zamknęły. I NIE PRZYJDZIEMY. NASI ZNAJOMI RÓWNIEŻ. Link do tego komentarza prześlemy wszystkim znajomym na gg, nk, facebook’u, GoldenLine…będziemy też w Hybrydach I PODZIELIMY SIĘ UWAGAMI Z OSBAMI ZAINTERESOWANYMI. Dodatkowo: 1. Tu nie chodzi o rachunek w wysokości kilkadziesiąt złotych tylko o to, jak WŁAŚCICIEL (wydawałoby się, że to właśnie jemu powinno zależeć na zadowoleniu klienta) potraktował gości. 2. I co zrobił ten ćwierćpustak, kiedy wychodziłyśmy? 3. W tym miejscu, od kiedy zmieniła się obsługa (kilka lat temu) byłam parę razy, i nie miałam zastrzeżeń. Teraz to już coś – SPALONE !!! 4. POLECAM WŁASCICIELOWI albo temu panu, który się nim obwołał (bo nie chce mi się wierzyć, że to był właściciel…) http://www.google.pl/search?sourceid=navclient&aq=2&oq=standardy+obs%c5%82ugi&ie=UTF-8&rlz=1T4HPNN_enPL306PL306&q=standardy+obs%c5%82ugi+klienta+w+restauracji
ewelal
2010-03-20 01:14:14
85.222.100.197